• Asia i Michał

O naturze, uważności i radości



Nie samym gotowaniem i jedzeniem człowiek żyje! :) Również obserwowanie przyrody i doświadczanie bycia częścią natury to coś, co dodaje nam skrzydeł. Ostatnio wcieliłam się w rolę ptasiego fotografa i zobaczcie, co z tego wynikło :) Cudownie było obserwować z ukrycia tego pięknego dzięcioła! Jeśli jesteście ciekawi historii tej niezwykłej przygody, zapraszam do poniższego wpisu. Miało być krótko, ale słowa same płynęły i nie mogłam tego zatrzymać ;)


Kwiecień i maj to moje ulubione miesiące, ponieważ wszystko budzi się wówczas do życia. Pierwsze kwiaty, pąki na drzewach, przyjemnie ciepłe promienie słońca, śpiew ptaków - to wszystko sprawia, że rzeczywistość staje się bardziej kolorowa i radosna. Przyroda zaprasza nas do swojego świata, oferując całe bogactwo zapachów, barw i kształtów. I jak tu nie korzystać z takiej zachęty? Ja nie potrafię się powstrzymać :) Szczególnie na początku wiosny, kiedy po zimowej hibernacji jestem spragniona dłuższej aktywności na świeżym powietrzu.


Informacja o otwarciu lasów była dla mnie najpiękniejszym prezentem. Już pierwszego dnia ponownej dostępności zielonych terenów, od razu po zakończeniu pracy wzięłam rower i pojechałam na długą wycieczkę do pobliskiego lasu. Byłam tak stęskniona bliższym kontaktem z przyrodą, że nawet nie zauważyłam upływającego czasu. Trzy godziny były dla mnie jak kilka minut. Nic więc dziwnego, że każdego następnego dnia powracałam na leśne ścieżki, szukając nowych miejsc, z dala od ludzi, a bliżej natury.


I w ten właśnie sposób znalazłam dziuplę dzięcioła dużego. Najpierw usłyszałam charakterystyczne dla tego ptaka odgłosy, a po dłuższej chwili zauważyłam go gdzieś wysoko na drzewie. Przez kilka minut z zachwytem przyglądałam się jego działaniom, podziwiałam wytrwałość i skuteczność, z jaką poszukuje pożywienia. Na zakończenie tej magicznej chwili ptak odleciał do idealnie okrągłej dziupli. Od razu powstała we mnie myśl, żeby wrócić w to miejsce, ale tym razem ze sprzętem fotograficznym i spróbować uwiecznić tego pięknego dzięcioła.


Nie chciałam zbyt długo zwlekać, więc jeszcze tego samego dnia zrobiłam przegląd mojego fotograficznego wyposażenia i obmyśliłam plan działania na następny dzień. Wszystko mi sprzyjało: piękna pogoda za oknem, możliwość wcześniejszego skończenia pracy i ogromna motywacja ze strony Mojego Michała, który zawsze wspiera mnie w moich artystycznych projektach. Jechałam do lasu z myślą, że pobędę w pięknym miejscu, w otoczeniu niesamowitych drzew, z dala od szumu i hałasu. Nie miałam wielkich oczekiwań. Dzięcioł mógł się w ogóle nie pokazać albo mój sprzęt fotograficzny mógł okazać się niedostosowany do warunków. Okazało się jednak, że czekała na mnie wspaniała niespodzianka!



Od razu skierowałam mój wzrok na TO drzewo i zauważyłam wystający dzióbek z dziupli. Tak, to był dzięcioł! Natychmiast wyciągnęłam aparat i zrobiłam kilka zdjęć. Jedno z nich zamieszczam tutaj :) Początek mojej fotograficznej przygody z tym ptakiem okazał się więc bardzo udany. Ale żeby nie było zbyt łatwo, to przez kolejne pół godziny ptaszek nie chciał się już pokazać. Badałam okolicę, gdzie najlepiej się ulokować i z jakiego miejsca jest najlepszy widok na dziuplę. W końcu znalazłam taki punkt, rozstawiłam sprzęt i cierpliwie czekałam. Wpatrywałam się w dziuplę, nasłuchiwałam i po prostu... czekałam :) Moja cierpliwość została nagrodzona!


Początkowo dzięcioł nieśmiało wyfrunął z dziupli, rozejrzał się, sprawdził, czy nic mu nie grozi, a następnie zajął się swoimi sprawami. Ja w tym czasie oddałam się w 100% fotografii. Uwielbiam te chwile, kiedy czas staje w miejscu, nie wybiegam nigdzie myślami, jestem tu i teraz. I tak właśnie się dzieje, kiedy robię zdjęcia. To było niezwykłe doświadczenie! Siedziałam praktycznie nieruchomo i bardzo cicho, by dzięcioł się nie wystraszył. Myślę, że wystarczająco dobrze wtopiłam się w otoczenie i ptak przyzwyczaił się do mojej obecności. Dzięki temu przez ponad dwie godziny mogłam go bezkarnie obserwować.


Dzięcioł wielokrotnie przylatywał i odlatywał, za każdym razem dostarczał mi tyle radości! Nie spodziewałam się, że będę miała możliwość obserwować go z tak niewielkiej odległości i przez tak długi czas. Takiego prezentu dawno nie dostałam :) Wróciłam do domu z uśmiechem od ucha do ucha. Od samego wejścia do domu zaczęłam opowiadać o ptasiej akcji i jeszcze tego samego dnia zajęłam się przeglądaniem zdjęć, które okazały się być bardzo udane! Kolejna piękna niespodzianka.


Kończąc moje opowiadanie, które miało być krótką historią, dodam tylko, że cudownie jest przeżywać takie chwile, ale chyba tak samo pięknie jest się nimi dzielić z innymi. Moja przyjaciółka Marta, kiedy dowiedziała się o mojej ptasiej przygodzie, od razu okazała szczere zainteresowanie. To dzięki niej postanowiłam podzielić się tą historią na blogu. Dziękuję Ci za to :* Mam nadzieję, że zainspirowałam Was do własnych przygód i bliższego kontaktu z naturą, która zawsze dostarcza nam pięknych wrażeń!


Poniżej znajdziecie fragment filmiku nagranego w trakcie obserwacji dzięcioła, koniecznie włączcie dźwięk :)




#natura #fotografia #przyroda #dzieciolduzy

Subskrypcja

Jeśli maile od nas nie trafiają do Ciebie, sprawdź w SPAMie lub zakładce Oferty

Elegancko i ze smakiem

Domowa czekolada

Desery bez wyrzutów sumienia

Rurki z kremem

Copyright © 2020. All rights reserved.