• Asia i Michał

Jak znaleźć szczęście w biegu?



Czy można się przez cały czas uśmiechać? Czy można być tak pozytywnym, że jest to zauważalne we wszystkim, co robimy? Czy można na każdym kroku spotykać wspaniałych ludzi i zdarzenia? Czy można cieszyć się każdą chwilą?


Nasz gość, Miłka Wasiak, pokazuje całym swoim życiem, że wszystko to jest możliwe. Miłka, zawodowo nauczycielka, prywatnie – biegaczka i autorka fanpage’a Be active & attractive, jest tak wspaniałą osobą, że przeprowadzenie z Nią wywiadu było samą przyjemnością. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak zmotywować się do ćwiczeń i sprawić, by życie toczyło się w kierunku realizacji naszych marzeń, przeczytajcie relację z naszego spotkania.

Było pięknie!


My Cię już trochę znamy i jesteśmy pewni, że nasi Czytelnicy również chcieliby dowiedzieć się trochę o Tobie. Czy mogłabyś powiedzieć, kim jesteś i co robisz?


Jestem nauczycielem języka angielskiego, a także edukacji wczesnoszkolnej. Ponadto uczę języka niemieckiego. Pracuję w szkole podstawowej, z małymi i trochę większymi dziećmi. Miesiąc temu rozpoczęłam swoje trzecie studia podyplomowe: Edukacja i rehabilitacja osób z niepełnosprawnością intelektualną. Prywatnie – od ponad trzech lat biegam, lubię podróżowanie, ale raczej w tańszym wydaniu, nie z biurami podróży. Lubię poznawanie nowych miejsc i nowych kultur. To są dwie moje pasje.


A w jaki sposób pojawiła się w Tobie pasja do biegania?


Zawsze mówiłam, że wolę rower i uważałam, że bieganie nie jest dla mnie. Jazda rowerem wydawała mi się łatwiejsza. Jednak pojawiało się coraz więcej artykułów, książek, poradników o bieganiu, więc pomyślałam, dlaczego nie spróbować?


I spróbowałaś…


Wyszłam z domu w zwykłych butach (nie biegowych) z myślą, że najwyżej pójdę na spacer. I pobiegłam – nie było we mnie chęci, żeby się zatrzymać. Bardzo dobrze się wtedy czułam. Na początku moje bieganie wyglądało tak, że po prostu wychodziłam na 30 minutowe truchtanie, zdarzało się tak, że czasami biegałam nawet dwa razy dziennie.


Aż przyszedł pierwszy start…


Gdy biegałam, pomyślałam, że fajnie byłoby wystartować w biegu, w którym można dostać medal. W Kortowie [kampus UWM w Olsztynie] był akurat Bieg Uniwersytecki. Tam zapisałam się kilka dni przed samym biegiem. Nie przygotowywałam się do tego biegu, a na zawody pojechałam rowerem (uśmiech). Stałam na starcie i zastanawiałam się, co ja tu robię. Mężczyźni w kolorowych podkolanówkach rozmawiający o maratonie, tempie, itp. Zastanawiałam się, o czym oni w ogóle mówią. Spojrzałam na siebie i pomyślałam, że jeszcze mogę zrezygnować. Ale w końcu pobiegłam i było naprawdę fajnie, chociaż niełatwo, bo to był mój pierwszy bieg na 10 kilometrów. Wcześniej nigdy tyle nie pobiegłam.


A bieg okazał się niespodziewanym sukcesem!


Kilka dni po biegu napisała do mnie znajoma ze studiów, że mnie wyczytywano. I okazało się, że byłam jedną z najlepszych studentek. Kiedy poszłam odebrać nagrodę, usłyszałam „I co? Nie chciało się czekać?” „Proszę pana, na co nie chciało się czekać?” Ja nawet nie wiedziałam, że po biegach są nagrody. A poza tym biegłam pierwszy raz!


Czyli wygrałaś…


… bon do sklepu sportowego, w którym kupiłam swoje pierwsze biegowe buty.


I startowałaś dalej.


Tak, zaczęłam startować w biegach lokalnych, na Warmii i Mazurach. Zaczęłam poznawać ludzi, którzy jeździli na różne biegi i brali mnie ze sobą. Na początku był spory progres. Stawałam na podium, były nagrody, więc chciałam jeszcze więcej. Początek biegania to endorfiny i satysfakcja. I tak jakoś to bieganie zostało.


A co czujesz, kiedy biegniesz?


To jest taki mój czas. Czuję wolność. Bieganie sporo mnie nauczyło. Na przykład cierpliwości, zwłaszcza teraz, gdy ciężko już się poprawić. Na pewne efekty trzeba dłużej popracować. Bieganie nauczyło mnie też wytrwałości. Wiem, że w drodze do osiągnięcia celu nie powinno się rezygnować. Albo przeczekać ten trudniejszy moment, albo pracować jeszcze więcej.


A co dało Ci bieganie?


Przede wszystkim wspaniałe znajomości. To bardzo miłe. Ci ludzie też pomagają mi w innych dziedzinach życia. Dzięki bieganiu zobaczyłam też wiele pięknych miast.


Czyli łączysz dwie Twoje pasje.

Tak. Często zwiedzam biegając.


Czy sport zawsze był ważny w Twoim życiu?


Myślę, że tak. Jako dziecko mieszkałam na wsi, więc dużo czasu spędzaliśmy na podwórku. Grałam w piłkę, jeździłam rowerem. Gdy chodziłam do szkoły zawsze aktywnie uczestniczyłam w zajęciach wychowania fizycznego.


A jak się motywujesz do aktywności?


Nie potrzebuję motywacji do aktywności. To część mojego życia, bez której nie wyobrażam sobie swojego życia. Dla mnie pytanie o motywację jest trudne. Ja się po prostu nad tym nie zastanawiam – czy będzie mi zimno, czy trudno jest wstać. Po prostu wstaję i wychodzę z domu. Kiedyś, będąc na wyjeździe zagranicznym w ramach programu Erasmus+, wstawałam o 5.00 na trening. Poznawałam miasto, które jeszcze spało, a po treningu miałam zawsze mnóstwo energii. Jeśli się dużo nie rozmyśla i jest się nastawionym na działanie, to nie szuka się wymówek.


Widać, że sport jest dla Ciebie po prostu ogromną przyjemnością – uśmiechasz się, kiedy o nim mówisz.


To prawda, teraz zaczęłam lekcje pływania i aż się boję, że się w to wkręcę (śmiech). To było tak, że przez cały czas mówiłam, że chcę się nauczyć i nic z tym nie zrobiłam. Aż w końcu pomyślałam „Dobra, czas na działanie!”. Opłaciłam 10 lekcji z góry, więc nie mam już wyjścia (śmiech).


Dlaczego aktywność fizyczna, zwłaszcza bieganie, są dla Ciebie tak ważne?


Czasami ktoś pyta mnie „Co Ci da, że poprawisz czas?” A ja wiem, że jest to dla mnie po prostu ważne. Nie zarabiam nic na bieganiu, więc jest to dla mnie satysfakcja, kiedy robię postępy. Mam swój cel, wiem, że mogę, że potrafię.


Wystarczy wyznaczyć sobie cel…


To prawda, kiedyś myślałam, że super by było znaleźć się na okładce gazety. Może „Fit nie Fat” jest lokalny, ale jednak na tej okładce się znalazłam (śmiech). Przez jakiś czas myślałam też o tym, że chciałabym wziąć udział w jakimś wydarzeniu motywacyjnym. I podczas wydarzenia „Bez gorsetu” powiedziałam, że moim marzeniem jest przebiec półmaraton w czasie 1 godziny 35 min. I dzięki temu dostałam zaproszenie na warsztaty w Warszawie. I to jeszcze w ten sam weekend, na który planowałam udział w Biegu Niepodległości. Wszystko świetnie się złożyło.


Czyli marzenia się spełniają?


Czasami tak właśnie jest. Ale cel przebiegnięcia półmaratonu w czasie 1 godziny 35 minut (chciałam to zrobić w Holandii) niestety nie został zrealizowany, pewnie ze względu na pogodę. Jednak następnego dnia, ze świeżą głową, zapisałam się od razu na kolejny bieg. I to tam spełniłam swoje marzenie-przebiegłam półmaraton w czasie 1 godziny 34 minut 4 sekund. Dla mnie to duże osiągnięcie. I widzę, że dla wielu też. Był czas, że to ja porównywałam się do innych, a dzisiaj jest wiele osób, które chciałby biegać tak jak ja.


Jesteś autorytetem (uśmiech).


Ja sama siebie tak nie nazywam. To bardzo miłe, bo pokazuje, że można. Zrobiłam ogromny postęp, od miejsca, w którym zaczynałam do miejsca, w którym jestem teraz. Można osiągnąć wszystko.


A tak a propos marzeń, czy chciałabyś, by sport stał się Twoją metodą na życie?


Żeby stało się to moją pracą? Przez jakiś czas myślałam o zajęciach pozalekcyjnych dla dzieci. Może do tego wrócę w odpowiednim czasie – życie przynosi różne rzeczy. Myślę o wielu rzeczach. Fajnie byłoby wydłużyć dobę.


Chociaż wtedy byś pewnie robiła jeszcze więcej rzeczy.


Pewnie tak. Kiedyś usłyszałam, że mam więcej czasu niż ktoś inny. Ale przecież każdy ma tyle samo czasu. Ja po prostu inaczej ten czas wykorzystuję. Niektórzy mają wymówkę w postaci rodziny. Jednak jest mnóstwo osób, które mają dwoje – troje dzieci, a jednak realizują swoje pasje i są szczęśliwi.


To jest kwestia organizacji czasu.


Tak, chociaż jeśli jest się nastawionym na ciągłe działanie, to też nie jest dobrze. Potrzeba chwili na oddech, na spotkanie ze znajomymi.


Co jest dla Ciebie najważniejsze?


Hmm, to trudne pytanie. Ja sama jestem dla siebie najważniejsza. Zachęcam wszystkich do zdrowego egoizmu. Jeśli człowiek jest szczęśliwy sam ze sobą, to jest w stanie też dać to szczęście drugiemu człowiekowi. W rodzinie, w związku, w relacjach z drugim człowiekiem.


Myślimy bardzo podobnie. Może dlatego życie nas ze sobą zetknęło (śmiech). A czym jest dla Ciebie szczęście?


Ja odkrywam to cały czas. To, czego zawsze życzę ludziom to: „Bądź szczęśliwy/szczęśliwa”. Dla każdego szczęście oznacza coś innego. Ja też to cały czas odkrywam i uczę się tego. Myślę, że szczęście to realizowanie siebie, swoich pasji, czucie się dobrze w swojej skórze. Akceptacja siebie, ale też praca nad tym, co można zmienić. Szczęście to małe rzeczy, małe chwile.


#wywiad #MiłkaWasiak #Beactiveattractive #bieganie #sport #motywacja #szczęście

Subskrypcja

Jeśli maile od nas nie trafiają do Ciebie, sprawdź w SPAMie lub zakładce Oferty

Elegancko i ze smakiem

Domowa czekolada

Desery bez wyrzutów sumienia

Rurki z kremem

Copyright © 2020. All rights reserved.