• Asia i Michał

Ciasteczka amarantusowe



Powiem Wam, że jakoś nigdy nie przepadałem za amarantusem. Dziwnie kojarzył mi się ze smakiem pieczonych buraków (wolałem zatem jeść te ostatnie niż coś, co je udaje) i zaskakująco niewiele było w nim deserowego potencjału. W wytrawnych przepisach też mi nie odpowiadał. Kiedyś dodaliśmy go do chleba i przez cały tydzień byłem wyłączony z rozkoszowania się naszym domowym pieczywem.

Jednak smaki się zmieniają. Ponadto, człowiek zdobywa nowe doświadczenia przez cały czas. Dzięki radzie naszej genialnej przyjaciółki Moniki postanowiłem nie używać amarantusa w postaci mąki, tylko ugotować całe ziarna i w tej postaci wykorzystać je do ciasteczek.

I to był strzał w dziesiątkę!

Ciasteczka są wspaniałe. Delikatne w środku i chrupiące na zewnątrz. Bezglutenowe, dzięki wykorzystaniu odpowiednich zbóż. Słodkawe, ale nie za bardzo. Z LEKKIM posmakiem amarantusa, który nie dominuje pozostałych smaków. Dla nas – ideał.


A dlaczego namawiam Was do utrudnienia sobie zadania i gotowania ziaren amarantusa, zamiast skorzystać z ich ekspandowanej wersji? A wiecie, na czym polega proces ekspandowania?

Ten zabieg to w uproszczeniu poddanie ziaren działaniu pary wodnej i wysokiego ciśnienia, które zmieniają strukturę komórek produktu do tego stopnia, że ubywa z nich duża część wartości odżywczych. Niedobrze brzmi, prawda? Zwłaszcza, że amarantu jest uważany za superfood. Dobrze byłoby wykorzystać wszystkie jego wartości odżywcze. Ponadto, indeks glikemiczny ziaren ekspandowanych jest wyższy nich indeks ich nieprzetworzonej wersji. Utrudnia to odchudzanie i pracę trzustki, która musi wytworzyć dużo większą ilość insuliny. To prowadzi do dalszych obciążeń organizmu.

Jeśli nie macie pomysłu na przekąskę lub deser, ciasteczka z amarantusa idealnie się sprawdzą. Zwłaszcza, że cechuje je nie tylko wspaniały smak, ale również prostota wykonania. Do dzieła :).


PRZEPIS W WERSJI PDF ZNAJDZIECIE TUTAJ.

Składniki

na 20 ciasteczek o średnicy 8 cm i grubości ok. 1 cm

Gwiazdki przy składnikach odwołują do dodatkowych informacji, pozwalających wybrać właściwe produkty.

125 g amarantusa (w ziarnach)

125 g kaszy jaglanej*

30 g wiórków kokosowych**

750 ml wody lub mleka (krowiego lub roślinnego***)

20 g oleju kokosowego****

60 g wiórków kokosowych**

100 g mąki ryżowej

130 g jabłka***** zmiksowanego na gładką masę lub startego na tarce o drobnych oczkach

1 jajko******

¼ szklanki sezamu******* (do posypania ciasteczek)

Wykonanie

  1. Amarantus, kaszę i wiórki ugotować w wodzie lub mleku do wchłonięcia płynu. Dodać olej kokosowy i wystudzić masę (do momentu, aż będzie letnia).

  2. Piekarnik rozgrzać do 160 st. C (tryb góra-dół, bez termoobiegu).

  3. Do wystudzonej masy dodać pozostałe składniki (oprócz sezamu).

  4. Formować ciasteczka i posypywać je sezamem.

  5. Piec 45 minut.


Wskazówki

* kasza jaglana: im lepszej jest jakości, tym ciasteczka będą smaczniejsze; dlatego właśnie my nie kupujemy najtańszej; najdroższej też nie - wiadomo, płaci się za markę; ważne, by kasza jaglana była z tzw. upraw ekologicznych, naprawdę jest wtedy smaczniejsza; taka kasza jest nieco droższa, ale można ją znaleźć w naprawdę przystępnej cenie w internetowych sklepach z ekologiczną żywnością - kupując ją w większej ilości, można nawet oszczędzić; i nie radzę gotować kaszy w plastikowym woreczku - smakuje wtedy gorzej, a samo opakowanie wydziela rakotwórcze substancje; więcej o tym, jak żywić się ekologicznie i nie zbankrutować piszemy w tym poście

** wiórki kokosowe: kupując je warto zwrócić uwagę na skład produktu; bardzo często dodaje się do nich dwutlenek siarki lub inne konserwanty; i nie mówcie, że nie macie pieniędzy na produkty bio - czasami produkty najdroższe zawierają szkodliwe dodatki, a te tańsze są w porządku - w przypadku bakalii płaci się głównie za markę; warto zwrócić uwagę, czy wiórki są duże i soczyste, czy też mają konsystencję miału węglowego – te drugie to raczej odpadki w procesie produkcji, które mają dużo gorszy smak i prawie nie posiadają aromatu kokosa

*** mleko roślinne: niestety, mleko roślinne kupowane w sklepach nie ma absolutnie nic wspólnego ze zdrowiem ze względu na liczne dodatki o trudnym do przewidzenia wpływie na ludzki organizm, a także to, że są sprzedawane w opakowaniach wydzielających szkodliwe substancje (może te najdroższe produkty są lepsze jakościowo, ale wątpię, żeby były nieszkodliwe); jeśli chcecie mieć naprawdę zdrowe (i smaczne) mleko roślinne, można bardzo łatwo zrobić je samodzielnie – przepis podajemy tutaj

**** olej kokosowy: najlepiej kupić olej nierafinowany, nieoczyszczony; wiem, że smakuje kokosem i jest droższy, ale oczyszczony, rafinowany olej nie zawiera niczego, co organizm mógłby użyć do budowania swojej wewnętrznej siły; więcej o tłuszczach piszemy w tym poście

***** jabłka: więcej o wyborze jabłek do wypieków piszemy w tym poście

****** jajka: warto zadbać o to, by jajko pochodziło z dobrego źródła (najlepiej od znajomej gospodyni, u której kury chodzą sobie "luzem" i karmione są tradycyjnie, a nie gotową paszą; jeśli jednak nie macie dostępu do takich jajek, poszukajcie takich z "0" na pieczątce; żółtko jajka, zgodnie z nazwą, powinno być żółte, a nie pomarańczowe)

******* sezam: my najchętniej używamy sezamu nieoczyszczonego, ponieważ ma więcej składników odżywczych, a jego smak jest pełniejszy; należy też zadbać, żeby sezam nie zawierał konserwantów


#smaczneciasteczka #zdroweciasteczka #ciasteczkazamarantusa #delikatneciasteczka #zdrowaprzekąska #superfood #chrupiąceciasteczka

Subskrypcja

Jeśli maile od nas nie trafiają do Ciebie, sprawdź w SPAMie lub zakładce Oferty

Elegancko i ze smakiem

Domowa czekolada

Desery bez wyrzutów sumienia

Rurki z kremem

Copyright © 2020. All rights reserved.