• Asia i Michał

Rosół wegetariański - tak, to możliwe!



Długo zastanawiałem się, jak mam ująć jednym trafnym słowem to uczucie, kiedy wciągasz nosem powietrze wypełnione cudownym zapachem wywołującym całą serię skojarzeń z domem rodzinnym i niedzielnymi obiadami u Babci. Zastanawiałem się... i nie wiem. Tego nie można opisać jednym słowem, nawet jedna książka nie wystarczy dla zapisu wszystkich wrażeń i strzępów wspomnień, które wydobywa z pamięci zapach rosołu.

Wydawać by się mogło, że stary dobry rosół jest tak znany, że nie można na jego temat powiedzieć nic nowego. A jednak. Czy wiecie, że niewiele osób potrafi ugotować dobry rosół? I że najczęstszym błędem jest wrzucanie składników do wrzątku oraz gotowanie całej zupy na największym ogniu?

O tym jak uniknąć podstawowych błędów, dowiecie się z przepisu. Ja chciałbym poruszyć inny temat: co mają zrobić ci, którzy nie jedzą mięsa, a mają ochotę na wypełnienie domu – aromatem, duszy – wspomnieniami, a ust – czymś smakowitym? Biedni wegetarianie, wraz z mięsem musieli zrezygnować z tego, co jest kwintesencją domowych obiadów... Ja Wam dzisiaj powiem, że wcale nie! Zaskoczeni?

Powiem nawet więcej – nie zamierzam iść na łatwiznę i proponować Wam rosołu z sosem sojowym. Umówmy się, do czegokolwiek dodamy sos sojowy – stanie się to smaczne. Wiecie dlaczego? Bo sos sojowy zawiera glutaminian sodu poprawiający smak i aromat potraw.

Znacie historię glutaminianu sodu? Występuje on naturalnie w pewnych glonach używanych przez japońskie gospodynie domowe do przyprawiania potraw (my mamy lubczyk/magi oraz inne ziółka, one mają te właśnie algi) – w takiej postaci nie jest szkodliwy. Naukowcy zachodniej cywilizacji szybko to zauważyli. Wyekstrahowali glutaminian z glonów, opisali go, a następnie stworzyli jego syntetyczną (czytaj: bardzo szkodliwą, rakotwórczą i nie-wiadomo-co-jeszcze-robiącą-z-ludzkim-ciałem) formę. Duże firmy szybko zauważyły, że nie dość, że glutaminian sodu poprawia smak potraw (to dlatego dania przygotowywane w domu wydają Wam się coraz mniej smaczne, jeśli jecie dużo kupnych obiadów i używacie wielu gotowych przypraw), ale również uzależnia.

Nie muszę chyba dodawać nic więcej. Wracając do głównego wątku, sztuką jest przygotowanie rosołu bez tych wszystkich ulepszaczy i dodatków. A kiedy już to zrobicie, będziecie z siebie dumni. Rosół to właściwie prosta sprawa – wystarczy mu dać tylko trochę czasu, zrobi się sam :).


ZAPRASZAMY RÓWNIEŻ DO OBEJRZENIA FILMIKU (NA DOLE STRONY), KTÓRY MOŻE STANOWIĆ SAMODZIELNY PRZEPIS.

PRZEPIS W WERSJI PDF ZNAJDZIECIE TUTAJ.

Składniki

na 4 osoby (3 osoby, jeśli są bardzo głodne)


pęczek włoszczyzny (im lepsze warzywa kupicie, tym rosół będzie smaczniejszy):

1 duża marchewka (lub 2 małe), obrana i przekrojona na 4 części

1 pietruszka, przekrojona na pół

½ selera, przekrojone na pół

zielona część pora, pokrojony tylko tak, by zmieścił się w garnku

ew. kawałek kapusty lub kilka brukselek

2 duże cebule lub 4 malutkie, obrane i przekrojone na pół

1 pęczek natki pietruszki, związany nitką

kilka gałązek naci selera, związanych nitką

2 nieduże gałązki świeżego lubczyku (magi) – jeśli nie macie, użyjcie suszonego

kilka ząbków czosnku (wedle upodobań), obranych

mieszanka przypraw (można modyfikować, jeśli lubicie inne przyprawy):

1 łyżeczka majeranku

½ łyżeczki oregano

2 łyżeczki suszonego lubczyku (jeśli nie macie świeżego)

10 ziaren czarnego pieprzu

2 małe liście laurowe

4 ziarna ziela angielskiego

1 łyżeczka soli

1 łyżka oleju kokosowego (lub masła klarowanego)

1,5-2 litry zimnej wody (używamy zimnej, ponieważ warzywa wrzucone do wrzątku nie oddadzą smaku zupie, ale zachowają go dla siebie)


Wykonanie

1. Wszystkie składniki umieścić w garnku.

2. Garnek przykryć, ustawić na malutkim ogniu i poczekać, aż się zagotuje.

3. Gotować jeszcze przez 2 godziny, całkowicie zapominając o pilnowaniu zupy, bo doskonale poradzi sobie sama – my udajemy się do ciekawszych zajęć. Gotujemy na najmniejszym możliwym ogniu. Dlaczego? Odpowiem pytaniem – czy jedliście kiedyś potrawy ugotowane na tradycyjnej kaflowej kuchence, opalanej drewnem? Jeśli tak, to wiecie, że taki obiad jest niepowtarzalnym przeżyciem. A dzieje się tak, ponieważ na takiej kuchni gotuje się POWOLI. Dlatego właśnie lepiej gotować dłużej, ale na mniejszym ogniu.

4. Po tym czasie przecedzamy rosół przez durszlak i podajemy.

5. Z durszlaka można wybrać ulubione warzywa i podać z rosołem.


#rosół #zdrowyrosół #naprzeziębienie #wegetariańskirosół #domowyrosół #smacznyrosół #warzywa #włoszczyzna #aromatyczne #niedzielnyobiad

Subskrypcja

Jeśli maile od nas nie trafiają do Ciebie, sprawdź w SPAMie lub zakładce Oferty

Elegancko i ze smakiem

Domowa czekolada

Desery bez wyrzutów sumienia

Rurki z kremem

Copyright © 2020. All rights reserved.